Jolanta Kończak

Jolanta Kończak

Dawno, dawno temu, będąc jeszcze dzieckiem, marzyłam, by zostać: wróżką, aktorką i… nauczycielką. Wtedy nawet przez moment nie pomyślałam, że tak naprawdę wszystkie te pragnienia ziszczą się. Bo gdy urosłam, dojrzałam i usamodzielniłam się, zrozumiałam, że chcąc być prawdziwym nauczycielem, trzeba mieć coś i z czarodzieja, który potrafi odczarować czasem wszelkie smutki i niepowodzenia, i z aktora, nawet reżysera, który pod swe skrzydła bierze młodych i nieupierzonych aktorów, by wspólnie pracować nad najciekawszą chyba kreacją, jakim jest życie drugiego człowieka…
I tak stałam się nauczycielem i wychowawcą, a ponieważ świat książek i przygód był zawsze bliski memu sercu, ukończyłam studia polonistyczne. Praca z dziećmi i młodzieżą spowodowała, że nie czuję zmęczenia, że chce mi się wstawać skoro świt i z energią pokonywać kolejny dzień. Może dlatego, że robię to, co lubię?, bo miałam w życiu tyle szczęścia, by spotkać tak wiele inspirujących postaci? Bo każdy młody człowiek, ten zdolny i ten z deficytem, ten pracowity, i ten z lenistwem wpisanym w życiorys, ten uśmiechnięty, i ten z dekadencją w oczach, ten zdrowy, i ten, któremu cierpienie nie pozwala czasem być sobą – każdy z nich stał się moim powołaniem, moim wyzwaniem, właśnie moją inspiracją na każdy kolejny dzień.
To tyle – nie napiszę tu o pracy codziennej, wypełnionej troskami i niekiedy brakiem czasu dla najbliższych, nie napiszę o sukcesach, których zebrałoby się przez tych ponad 25 lat sporo, o porażkach, które są wpisane w ten zawód – a jakże…
Cieszę się, że jestem przewodnikiem, czasem mistrzem, cieszę się, że uczę dzieciaki nie tylko piękna naszego języka, ale inspiruję do wielu działań, szczególnie tych związanych z wolontariatem, że dowiaduję się po latach, iż pasje, które im zaszczepiłam w sercach owocują… To wystarczy. I szczerze mówiąc – żadne nagrody, żadne wyróżnienia nie są w pełni zastąpić tej dzikiej, głęboko osadzonej satysfakcji z porządnie wykonanego zadania.